co lepsze world of warplanes czy war thunder
Step into the most famous battles of World War II in Enlisted, a free-to-play shooter from the makers of War Thunder. Experience squad-based combat from the ground level, as you command your troops, outfitted with era-authentic weapons and gear, in massive battles with over a hundred soldiers apiece.
Twórcy War Thunder wzieli pod uwagę, że nie każdy PeCetowy graczy ma i chce i grać w gry gamepadem (bez którego w World of Warplanes lata się kiepsko). Teraz twórcy War Thunder wykonali kolejny ukłon w stronę graczy z kilku krajów. Na serwerze wylądował update, który wprowadził do gry polską wersję językową.
30 votes, 24 comments. 371K subscribers in the Warthunder community. This is a subreddit for War Thunder, a cross platform vehicular combat MMO…
In War Thunder, you probably will, but if you play specific tanks (Tiger, M4 Sherman Jumbo, Churchill) you will probably be able to tank hits, and lose very little bits of your tank. In world of tanks, if the armour is penetrated, you lose a certain amount of hitpoints. Hitpoints to 0, you die, as we all know.
World of Warplanes' maps are packed with beautiful scenery both at ground level and in the skies. Diving close for bombing runs gives you a closer look at ships, buildings, and infrastructure
Single Oder Beziehung Was Ist Besser. Popularność gier F2P ciągle rośnie. Okazuje się, że darmowe, nie znaczy wcale gorsze. Ba, czasem gry darmowe okazują się o niebo lepsze od produkcji, za które twórcy każą sobie słono płacić. Że pojawiają się w nich mikrotransakcje i posiadanie płatnego konta daje profity jego posiadaczowi? Cóż, z czegoś twórcy muszą żyć. Skoro jednak gra okazuje się niebywale grywalna, wciągająca i zachęcająca graczy do inwestowania w nią, musicie przyznać, że broni się już sama. Doskonałym przykładem takiej produkcji jest World of Tanks, białoruskiego studia Serwery pękają w szwach, gracze chętnie otwierają swe portfele, inwestując w 'golda', a dziennikarze z radością wybierają się na kolejne pomysłowe imprezy (przejażdżka prawdziwym czołgiem), organizowane przez Wargaming. Przypomnę, wszystko to za sprawą darmowej gry. Do tej pory Białorusini mogli się czuć niezagrożeni - całkowicie opanowali ziemię, przyszedł więc czas na powietrze (w dalszej perspektywie także wodę). Kilka tygodni temu swoją premierę miała kolejna gra z serii World of... i napotkała opór. Chciałoby się rzec, że powietrze jest opanowane przez myśliwce rosyjskiego studia Gaijin Entertainment, które postanowiło uszczknąć swój kawałek tortu. Co więcej, Rosjanie także planują rozwój serii o kolejne tereny zmagań. Kto z tego starcia wyjdzie zwycięsko? Na początku warto zaznaczyć, że nie ma mowy o jakimkolwiek uzupełnianiu się obu produkcji. Zarówno World of..., jak i War Thunder mają być grami zręcznościowymi, w których zasiadamy (lub dopiero zasiądziemy) za sterami czołgów, samolotów i okrętów. Obie są darmowe, obie mają wciągnąć gracza na tyle, by zechciał zapłacić za przyspieszenie rozwoju (tj. odblokowywania nowych elementów, pojazdów i zdobywania wyższych poziomów). Wydaje mi się, że gry Wargamingu i Gaijin są do siebie tak podobne, że ciężko będzie graczom skupić się na każdej z nich. Moim zdaniem staną oni przed wyborem: World of... czy War Thunder. Na pierwszy rzut oka różnice są raczej drobne, ale gdy się im przyjrzeć okazuje się, iż są na tyle istotne, że coś co w produkcji A nie gra, w produkcji B zostało rozwiązane w sposób przemyślany i o wiele bardziej grywalny. Jeśli w tej batalii ktoś miałby komuś zagrozić, to tylko Gaijin Wargamingowi. Dlaczego? Wargaming znalazł swoją niszę, swoich odbiorców docelowych, biznes rozwija(ł) się w najlepsze, zagrożenia ze strony innych producentów nie było praktycznie żadnego, do momentu, w którym Białorusini usłyszeli Grzmot. To właśnie Wargaming ma do stracenia najwięcej, podczas gdy Gaijin odbiera swojemu konkurentowi kolejnych klientów. Żeby była jasność - World of Tanks to nadal genialna, wciągająca, rozbudowana, taktyczna i dobrze zbalansowana gra z czołgami w roli głównej, której pozycja jest na tyle ugruntowana, że właściwie jakiejkolwiek produkcji ciężko byłoby ją ruszyć i nadszarpnąć jej reputację bądź zawalić całe zgromadone wokół gry community. Przyczynkiem do moich rozważań stało się jednak World of Warplanes. Przez wiele miesięcy łudziłem się, że Wargaming COŚ poprawi, że beta to tylko beta i że na premierę oficjalnej, pełnej wersji zostanie zrobione COŚ, co diametralnie odmieni drętwą, moim zdaniem, rozgrywkę. Porzuciłem betę, ponieważ na próbę postanowiłem sprawdzić War Thundera. I co? Różnica jest po prostu ogromna! Dynamiczne starcia, przyjemny rozwój (zarówno maszyn, jak i pilota, czyt. nasz), obłędna w stosunku do konkurencji grafika i to COŚ, czego brak World of Warplanes. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że pełna wersja właściwie nie różni się od bety i nadal pozbawiona jest tego CZEGOŚ. Świetnym patentem War Thundera jest to, że zestrzelenie naszej maszyny wcale nie kończy naszego udziału w danej potyczce, a po prostu wymusza na nas konieczność zmiany maszyny (no, chyba że wykupiliśmy odpowiedni perk, dzięki któremu możemy wykorzystać tę samą maszynę dwa razy podczas jednego starcia). Do tego sam ruch samolotów jest bardzo płynny, rzekłbym gładki, natomiast starcia w World of Warplanes trafnie wyczerpuje jedno słowo: toporność. Tak więc próbujemy zestrzelić wrogie maszyny, giniemy, musimy czekać aż starcie zakończy się, po czym ponownie bierzemy udział w kolejnej niezbyt przyjemnej walce powietrzenj. Oczywiście możemy wykorzystać inną maszynę, ale po raz kolejny swoje musimy odczekać - tylko dlatego, żeby znów polatać topornym samolotem. W War Thunder takich problemów nie ma, przez co gra się znacznie przyjemniej. Zapytacie: czy nie można więc latać w War Thunderze, a czaić się w krzakach w World of Tanks? Oczywiście, że można. Jednak Gaijin już szykuje dla nas czołgi. Jeśli okaże się, że na ziemia należy także do Rosjan, to Wargaming może być w niezłych tarapatach. Ostatnim bastionem może okazać się woda, ale czy do tego czasu gracze nie przekonają się do War Thundera na tyle, by zupełnie porzucić World of Tanks (już o World of Warplanes nie wspominając)? Zwłaszcza, że w War Thunder samoloty i czołgi spotkają się w tym samym czasie, na tym samym serwerze, na tej samej mapie prawdopodobnie szybciej, niż spójnym, nomen omen, światem stanie się World of Tanks/Warplanes/Warships. By podsumować jakoś obecną sytuację, warto zwrócić uwagę na fakt, że konkurencja dla potencjalnych klientów (tu: graczy) jest zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym. Wpływa mobilizująco na rywalizujące ze sobą firmy i zmusza je do podjęcia pewnych działań: wprowadzania obniżek, organizowania ciekawych eventów, czy właśnie ciągłego udoskonalania produktu (tu: gry). O ile World of Tanks jest grą znakomitą, o tyle World of Warplanes jest co najwyżej bardzo średnią. Wargaming za pewne czuje już na plecach oddech Gaijin, dlatego wszystko może rozstrzygnąć się na wodzie (no, chyba że czołgi w rosyjskim wykonaniu zdeklasują białoruską konkurencję). Zachęcam was gorąco do wypróbowania produkcji obu deweloperów - o ile istnieje spora szansa, że z World of Tanks mieliście styczność, o tyle War Thunder, póki co, jest mniej popularny, a dostarcza o wiele więcej frajdy, niż World of Warplanes. W tajemnicy powiem wam, że ostatnio nawet porzuciłem czołgi na rzecz samolotów stworzonych przez Gaijin... A która z gier wam bardziej się podoba? Pozostaniecie wierni Wargamingowi, czy być może przekonacie się do produkcji Gaijin?
Publicystyka 18 kwietnia 2013, 11:59 W tym roku wojnę o serca wirtualnych pilotów stoczą gry War Thunder i World of Warplanes. Sprawdzamy, która z nich jest na razie faworytem w tym starciu. System ekonomiczny i rozwojuWirtualna ekonomia w World of Warplanes bazuje na trzech walutach – kredytach, punktach doświadczenia oraz złocie. Te pierwsze otrzymujemy za uszkadzanie celów naziemnych i zestrzeliwanie przeciwników. W trakcie walki gracze zyskują również punkty doświadczenia. Rozwój oparty jest na ulepszaniu samolotów i nabywaniu nowych za pośrednictwem odpowiedniego drzewka, unikatowego dla każdej nacji. Na zakup standardowych maszyn musimy wydać zarówno kredyty, jak i punkty doświadczenia. Każda z nich posiada własne drzewko doskonalenia, pozwalające ulepszać silnik, kadłub oraz uzbrojenie. Dostęp do kolejnych samolotów jest liniowy i pozyskanie następnego modelu wymaga najpierw odpowiedniego rozwinięcia poprzedniego. W World of Warplanes drzewko dostępu do nowych maszyn podzielone jest na trzy sekcje – dwie dla wszystkich oraz dodatkowa dla użytkowników Premium. Do tego wszystkiego dochodzi trzecia waluta w postaci złota. Możemy je zdobyć jedynie za pomocą mikropłatności oraz poprzez udział w turniejach, wydarzeniach i konkursach. Kruszec wydajemy na abonamenty zapewniające atrakcyjne bonusy. Da się też za niego kupić specjalną amunicję oraz w pełni rozwinięte samoloty premium, które nie są dostępne za pozostałe dwa typy waluty. Złoto pozwala również na nabywanie dodatkowych slotów w hangarze oraz punktów doświadczenia i kredytów. Pod względem ekonomii War Thunder jest prostsze od World of Warplanes i opiera się tylko na dwóch walutach – zdobywanych w trakcie rozgrywki srebrnych lwach oraz kupowanych za prawdziwe pieniądze złotych orłach. Trzymanie się realizmu historycznego mocno ograniczyło możliwość modyfikacji każdej maszyny, ale wynagradza to opcja zwiększania umiejętności pilotów. Tutaj również pozyskiwanie nowych samolotów wymaga posiadania poprzedniego modelu na liście. Drzewko rozwoju w War Thunder jest bardziej rozgałęzione i oferuje więcej modeli samolotów. Złote orły służą do odblokowywania maszyn specjalnych oraz nabywania srebrnych lwów. W sumie system ekonomiczny jest bardziej sprawiedliwy niż w World of Warplanes, gdyż został zrealizowany tak, że darmowy gracz może otrzymać dostęp do prawie całej zawartości i wszystkich opcji, o ile tylko poświęci zabawie wystarczająco dużo czasu.
blocked zapytał(a) o 13:28 W co zagrać War Thunder czy World of Tanks? To dla mnie ważne ! Chcę dużo czasu spędzić przy grze <3 To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% 0 0 Tagi: gry gra World of Tanks War Thunder Odpowiedz Najlepsza odpowiedź Gaara of the sand odpowiedział(a) o 13:31: Szczerze, to polecam Ci World of Tanks Odpowiedzi Charlie14a odpowiedział(a) o 13:59 Zdecydowanie World of Tanks :-) Tpk-Games™ odpowiedział(a) o 14:24 Również polecam World of Tanks. Necronymous odpowiedział(a) o 18:47 War Thunder jest lepszy. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Tak naprawdę w "War Thunder" chodzi tylko o jedno - czy gra będzie lepsza od "World of Warplanes", bardzo podobnej produkcji, też zajmującej się tematyką walk lotniczych z okresu II wojny światowej. Też ma być darmowa, wieloosobowa i tworzą ją producenci bardzo popularnego "World of Tanks" - to bardzo poważny konkurent. Ale czy lepszy? Raczej nie, bo "War Thunder" ma przewagę w kilku bardzo ważnych aspektach. Czy tę przewagę utrzyma? Okaże się za rok lub dwa. Na razie jest jednak do przodu. War Thunder Mają rozmach Pięć nacji, czyli Amerykanie, Anglicy, Rosjanie, Niemcy i Japończycy, wszyscy ze swoimi samolotami w różnych wersjach - to naprawdę sporo. Do tego dokładamy kilkanaście historycznych map, bazujących na konkretnych bitwach ze wszystkich zakątków globu, tych mniej znanych i słynniejszych też. Potem to wszystko rozdzielamy między cztery różne tryby rozgrywki, aby fani realistycznej symulacji mogli odtwarzać historyczne bitwy - zarówno ci, którzy chcą drobiazgowo zaplanować swoje misje, jak i ci, którzy po prostu chcą polatać i postrzelać. I całość wtłaczamy w zaawansowany silnik graficzny, który potrafi generować nie tylko przepiękne samoloty i wiarygodne tereny, ale też radzi sobie doskonale ze zmiennymi warunkami pogodowymi. Co nam wychodzi? Właśnie "War Thunder", gra większa niż się można spodziewać. War Thunder Więcej i więcej Serce rozgrywki to oczywiście bitwy losowe, czyli starcia, w których mierzą się ze sobą samoloty wszystkich nacji, po 16 na stronę. To tutaj gracze mogą zdobywać doświadczenie i pieniądze, za które kupią następne, lepsze, bardziej zaawansowane maszyny. Czyli jest podobnie, jak w "World of Warplanes", tak? No tak... I nie zarazem, bo "War Thunder" jest bardziej rozbudowany: ma zaawansowany model uszkodzeń samolotów, które nie posiadają jakiegoś ogólnego "paska życia", tylko poszczególne części, które mogą zostać uszkodzone lub nie; ma lotniska, na których da się lądować, by naprawiać i przezbrajać maszyny; ma też różne ustawienia modelu lotu od najprostszego do takiego ocierającego się o realistyczną symulację... Ale przede wszystkim "War Thunder" ma prawdziwe bitwy! Gracze latają, owszem, jednak na dole przewalają się czołgi i piechota, a może nawet jakieś okręty, jeśli scenariusz to zakłada. Zwalczanie celów naziemnych, tych ruchomych i tych stacjonarnych, to klucz do zwycięstwa na wielu mapach, bowiem różne bitwy mają różne założenia i inne cele. Różnorodność to podstawa. War Thunder Nie tylko awansowanie "War Thuner" to tak naprawdę rozwojowa, ukierunkowana na rozgrywki wieloosobowe wersja pełnoprawnej symulacji "Wings of Prey", wydanej kilka lat temu. I to widać. Silnik graficzny jest dopracowany, samolotów jest mnóstwo, a mapy są wielkie i bardzo ładne. Autorzy potrzebowali tylko mechaniki rozwijania umiejętności załogi, awansowania na poziomy, odblokowywania nowych maszyn i wyposażenia do nich - i to wszystko dodali. Ale pozostawili też całą resztę, czyli misje historyczne, realistyczne bitwy lotnicze z II wojny światowej, w których kieruje się nie jakąś swoją wypieszczoną maszyną, a faktycznym samolotem jednej ze stron biorących wtedy udział w starciu. "War Thunder" ma też specjalny tryb kooperacji, w którym można z kolegami postrzelać - w ramach treningu lub po prostu dla zabawy - do przeciwników kierowanych przez Sztuczną Inteligencję. I jest też piaskownica, w której można sobie przygotować własną, ręcznie skonfigurowaną bitwę, jeśli ktoś ma na coś takiego ochotę. War Thunder Naprawdę do przodu Możliwe, że konkurencja w postaci "World of Warplanes" też będzie to wszystko miała. Lub lepiej poradzi sobie z podstawowym trybem zabawy, tym najbardziej wciągającym. Ale na razie zostaje z tyłu, choćby dlatego, że twórcy "War Thunder" są w bardziej zaawansowanym stadium produkcji - wcześniej zaczęli i doszli o wiele dalej. Prawdopodobnie wkrótce otworzą wersję testową dla wszystkich chętnych i... zacznie się ostre latanie. Żaden domorosły pilot nie może takiej okazji zignorować, bo nawet jeśli się nie spodoba, to przecież nic nie kosztuje, prawda?
Najlepsza odpowiedź Nie grałem w World of Warplanes, ale od kilku dni gram w War Thunder i jest naprawdę dobre. Wątpię, żeby World of Warplanes mogło je przebić graficznie. Odpowiedzi wzięło wszystko,co wypaliło w World of Tanks, i przeniosło w przestworza. Jeśli podobały wam się starcia z udziałem czołgów, to na pewno przypadną wam do gustu także potyczki za sterami samolotów. Niewykluczone, że jeszcze trzeba myśleć, kombinować i poszerzać swoją wiedzę. Od tego zależą wyniki. Polecam Jasysae Juras00 odpowiedział(a) o 20:37 ZGODZE SIE ZE WT JEST LEPSZY OD POCZCIWGO WARGAMING. WT JEST POD WZGLEDEM ROZGRYKI 10000 RZAY LEPSZY NIZ WORLDOF WAPLANES POZZA TYM MAJA DODAC DO WAR THUNDERA JEDNOSTKI NAZIEMNE I STAKI A JAK TO WSZYSTKO POLACZA W JIEDNA BITWE TO WTEDY WARGAMING SIE SKULI ALE ALE TEZ NIE MOZNA MOWIC ZE WARGAMING JEST SLABY PONIWAZ NIE SADZE ZEBY GAIJIN ENT. PRZEBILO WARGAMINGA POD WZGLEDEM JEDNOSTEK NAZIEMNYCH PS PISANE NA SZYBKO DLATEGO TAKA ORTOGRAFIA MAM NADZIEJE ZE POMOGLEMN Siwy_Dym odpowiedział(a) o 12:09 W World of Warplanes została zmieniona nazwa na War Thunder. Vicius odpowiedział(a) o 10:40 ja polecam world of warplanes ze wzgledu na to ze jest do niej hack :) niektorzy mysla ze gra z hackami jest do d... ale jak dla mnie lepiej wiec wg mnie jest lepsza. a jezeli ktos chce hacka to jest na tej stronie [LINK] ku487 odpowiedział(a) o 22:28 Zależy od cb, ponieważ jak chcesz iść w samoloty to polecam world of chcesz żeby ci się dobrze latało to war thunder. ;) Uważasz, że ktoś się myli? lub
co lepsze world of warplanes czy war thunder